|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Douczam się
Fotoblogi
Inne
Kobieco
Napisz : eldka@gazeta.pl
Po męsku
Pomagamy
Szablon własny na oryginale Irytka
Uwaga! Copyright 2010-2012 by eldka. Wszystkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia umieszczone na tym blogu są własnością autora i zabrania się kopiowania, przetwarzania lub ich wykorzystywania bez zgody autora.
Warto wiedzieć
Tagi
|
Wszystko, co ludzkie, uwikłane jest w czas...
sobota, 19 maja 2012
piątek, 18 maja 2012
czwartek, 17 maja 2012
...walczymy z ospą. Do wczoraj nawet pozytywnie ;) Dziś nie mogę zatrzymać rąk S., które wędrują po twarzy i zdrapują zaschnięte bąble. Natenczas S. pozbył się największego, jaki pojawił się na jego ciele i umiejscowił na prawej brwi. Mamy krater ;) Nogi i ręce jeszcze długo zanim się zastrupią. Coś mi się wydaje, że kolejny tydzień przesiedzi w domu. Głowę wsadziłam pod kran i umyłam, bo się z niej kurzyło :)
środa, 16 maja 2012
Pewnie ciekawi Was los babci. Ma się całkiem nieźle. Wraca do zdrowia. Je sama. Zaczęła chodzić. Trzeźwo myśli :) - A Ty, łajzo, gdzie byłaś ? Dziś, kiedy rozmawialiśmy w większym gronie na ten temat, nie mogła sobie słowa przypomnieć. Ale jak przed wojną...po wojnie...opowie ze szczegółami.
wtorek, 15 maja 2012
...dni w roku, kiedy będę pracować dłuuuuugo. Pierwsza część dnia większości minie podobnie - lekcja, przerwa. Potem wszyscy będą już tylko słuchać (co trzecie słowo), mówić (momentami bez sensu), z wyjątkiem mnie. Będę jedyną, która musi zachować sprawność umysłu i innych zmysłów. Wrócę do domu i nie będzie mi się chciało nic. W takie dni tęsknię za wakacjami.
poniedziałek, 14 maja 2012
1. Ostatecznie pożegnałam się z Gangiem Synowych. 2. Zalogowałam się na Lubimy czytać. pl. 3. Na torze żużlowym we Wrocławiu zginął Lee Richardson "Rico" [*]. Nie mogłam o tym nie wspomnieć, skoro ryk motorów i żużel we włosach mi nieobcy.
niedziela, 13 maja 2012
Książkę dostałam na urodziny, ale dopiero wczoraj późnym wieczorem zaczytałam się...w jej codzienności ujmowanej niewyszukanym słowem. Kto oglądał "Listę Schindlera" powinien pamiętać małą dziewczynkę, która w jednej ze scen idzie ulicą w przeciwnym kierunku od pozostałych bohaterów,( z "góry"obserwuje ją siedzący na koniu Schindler), przemyka koło ściany, wchodzi do kamienicy, po czym chowa się pod łóżko...Jej czerwony płaszczyk (jedyny kolorystyczny akcent w filmie) wyróżniał się w tej pełnej dramatyzmu czarno-białej scenie. Jej imię poznał wkrótce świat. Roma. Roma Ligocka. Prywatnie kuzynka Romana Polańskiego, dziś rozpoznawana felietonistka, malarka, autorka bestsellerowych książek, scenograf i kostiumolog.
![]() "Urok małych, zwykłych przedmiotów. Piękno uchwycone przelotnym spojrzeniem. Chwila zaklęta w słowie. Roma Ligocka w felietonach swojego autorstwa chowa w kufrze wspomnień smaki i zapachy swej codzienności. Wkrada się dyskretnie w intymny świat przypadkowych przechodniów, wciąż szukając swego miejsca w świecie. Jak przyznaje, lubi przyglądać się we własnym otoczeniu ludzkim sprawom z coraz innej strony i stale od nowa. Niespiesznie. Niczym turysta, który beztrosko wędruje z miejsca w miejsce, zapominając o codziennym pośpiechu i tysiącu czekających do załatwienia spraw.
"Wszystko z miłości" to zbiór felietonów, w których autorka, wędrując ulicami Krakowa, Manhattanu czy Rzymu, snuje refleksje nad własnym życiem. Dostrzegając wszędzie barwy miłości, Roma Ligocka przygląda się swej codzienności z wielką wnikliwością i wrażliwością. W jej tekstach, niczym w lustrze, widać odbicie emocji, obaw, lęków i nadziei autorki. Każda z miniaturek to oddzielna opowieść o rzeczach z pozoru mało ważnych, a jednak tak istotnych przedmiotach, które budują naszą codzienność i tworzą nasze wewnętrzne światy. Rzeczach kruchych, ulotnych, przemijających, których stratę dostrzegamy dopiero, gdy nagle nam ich zabraknie. "Codzienność to także bezpieczeństwo, urok zwyczajności, znajoma melodia. Odliczone kroki na ścieżce" - pisze Roma Ligocka w jednym ze swoich tekstów. Nie można się nie zgodzić z autorką. Wciąż marzymy o wielkich dokonaniach, odkrywaniu nowych lądów, byciu kimś, kim nigdy nie będziemy, a kolejne dni umykają nam niezauważenie. W ciągłym zabieganiu, nie zauważamy drugiego człowieka. Mijamy się, trącamy gdzieś w przejściu, a często nie wiemy nic o sąsiedzie, który mieszka tuż za ścianą. "Wszystko z miłości" to jedna z tych książek, do których się wraca, gdy "życie wyrzuci nas z zakrętu". Kiedy otacza nas smutek, nie możemy znaleźć sobie miejsca w naszej codzienności, wówczas te miniaturowe formy na nowo przywrócą niepowtarzalny smak naszemu życiu. I też przypomną nam, że miłość to nie tylko pospiesznie rzucone wielkie frazesy, ale także codzienne gesty, drobne uczynki, ciepłe słowa".
piątek, 11 maja 2012
Miałam ospę, ale nie taką. Nie przesadzę, pisząc, że miejsca zaczyna brakować na ciele :( Niektóre bąble są wielkości groszówki. Przy tym gorączkuje. - Mamo, Ty się mnie nie brzydzisz ? - Synu...
czwartek, 10 maja 2012
Kiedy pierwsze roczniki gimnazjum podchodziły do kolejnych egzaminów, łapałam się za głowę. Zadania trudne, uniemożliwiały "przeciętniakowi" samozadowolenie i wniosek w postaci zdania "napisałem". Zmieniała się proporcja zadań badających umiejętności, proporcja zadań otwartych do zadań zamkniętych. Kołomyja. W sumie roszada trwa nadal. W tym roku skupiono się na czytaniu, a nie pracy twórczej ucznia, umieszczając jedno skromne zadanie otwarte wobec kilkudziesięciu zamkniętych, w nowej formie "znajdź zdanie prawdziwe, czyli prawda czy fałsz". Dla przykładu...;) Nie rozumiem celowości użycia poniższego zadania, w którym, o zgrozo szanowna komisja, zbijająca kokosy na tworzeniu testu, popełnia błąd. Czy polskie dzieci muszą znać lektury na pamięć ? Ale wracam do tematu. W tym roku łatwiej było. I jestem za. W Kanadzie na studiach uczą tego, co w naszych gimnazjach. Kto ma się uczyć, będzie to czynił. Kto ma zamiar dostać się do dobrego liceum, samodzielnie będzie wiedzę pogłębiał. Taki żart krąży w sieci.
Z czwartku na piątek miałam sen. Śniła mi się matura z matematyki, którą zdałam na pięć, dzięki ściądze, którą przyniosła mi moja polonistka (podeszła do ławki, bo ściąga rzucona przez koleżankę, upadła zbyt daleko). Po co "humanowi" matematyka do szczęścia ? A zdać ją trzeba było. Nie narzekajmy.
środa, 09 maja 2012
I tym optymistycznym akcentem informuję, że S. pielęgnuje ospę :) Tak to widzę, patrząc moim niemedycznym okiem.
wtorek, 08 maja 2012
poniedziałek, 07 maja 2012
niedziela, 06 maja 2012
|